strona główna


2011-09-30 13:40:58

Wagowa panika


Wczoraj jak co dwa tygodnie Kalinka była ważona. Typowaliśmy, że pewnie waży 'już' ok 4600g i nie spodziewałam się, że podczas ostatnich dwóch tygodni, i jeśli wagi się nie mylą, przybędzie jej marne 40g. To tyle co nic. Szkoda, że nie przygotowałam się na to bo bym pewnie zareagowała inaczej, a tak to się przestraszyłam i health visitor (taka osoba, która odwiedza młode mamy i też waży maleństwa w lokalnych centrach dziecka) powiedział, że trzeba do pediatry i na obserwacje całodobową do szpitala.... Jak usłyszałam szpital to już miałam łzy w oczach. Z dwojga złego: lekarz domowy czy pediatra wybrałam pediatrę w szpitalu bo pewnie wie więcej o dzieciach.
Zadzwoniłam do Simona i przeprowadziliśmy poważną rozmowę w domu. Stwierdziliśmy, że Kalina je jak należy, produkuje pieluchy i uśmiecha się i gaworzy jak sczęśliwe maleństwo i nie będziemy się pchać do szpitala, gdzie pewnie znowu trzeba będzie czekać do 22.00 na łóżko.
Jakież było nasze zdziwienie gdy szpital do nas zadzwonił o dziesiątej zapytać czemu nas tam nie ma. W sumie to dobrze, że tak pilnują. Okazało się, że health visitor powiedziała szpitalowi, że Kalina STRACIŁA na wadze, co było nieprawdą. Ona zyskała na wadze ale malutko.
Dzisiaj wizyta u lekarza. Kalina się prezentuje zdrowo ale dla spokoju dostała skierowanie do pediatry. Ale przynajmniej nie będzie to na całą noc - a przynajmniej taką mam nadzieję.
Wielka Brytania jest numerem jeden w Europie jeśli chodzi o otyłość. Dlaczego im tak zależy, żeby maluszki były już grubaskami?
skomentuj (2)